Dwóch znakomitych instrumentalistów związanych z Poznaniem - Robert Kusiołek oraz Paweł Postaremczak. W nietypowym zestawieniu instrumentalnym – akordeon oraz saksofon - zaprezentują muzykę pełną zmienności i odniesień - do jazzu, folku i muzyki współczesnej.
Paweł Szpura / Paweł Postaremczak / Wojtek Traczyk, photo by Rafał Pawłowski
Trzy osoby patrzące na tą samą rzecz widzą trzy różne rzeczy. Trzy osoby grające szczerze o tym samym, grają trzy różne rzeczy. W tym zespole, uważamy, że to dobrze. Nie próbujemy ani tego zmieniać, ani udawać, że jest inaczej. Grając, każdy z nas zachowuje swoją perspektywę. Gra to co czuje, a nie to co czuje kolega. W konsekwencji, jedyny poziom, na którym się zgadzamy to istota. Sedno.
PURUSHA Trio, w skład którego wchodzą: Wojtek Traczyk (kontrabas, esraj), Paweł Szpura (perkusja) i Paweł Postaremczak (saksofony), zaprezentuje nowy materiał, tuz przed sesją nagraniową płyty.
A co gdyby pozwolić muzyce po prostu zaistnieć, oddać jej przestrzeń i czekać na to, co się wydarzy? To pytanie postawił Wacław Zimpel, założyciel zespołu, ale jest ono bliskie każdemu z czterech muzyków tworzących Herę. Ich głównym celem jest wejście w muzyczny trans, który przełamie bariery między sceną, a widownią i pozwoli na spontaniczną wymianę. Dlatego Hera jest zespołem koncertowym. Chociaż ma na koncie trzy płyty (trzecia Seven Lines nagrana wraz z Hamidem Drake'iem), to żaden sprzęt nie jest w stanie zarejestrować tego co dzieje się między muzykami, a słuchaczami. Tego trzeba doświadczyć. Ich muzyka przechodzi wciąż nowe transformacje, wymykając się kolejnym określeniom czy klasyfikacjom. Punktem wyjścia była europejska muzyka sakralna, jednak Hera największe inspiracje czerpie dziś z tradycji ludowych, sięgając do muzyki hinduskiej czy do afrykańskich rytmów. Odnajduje tam istotę grania - pierwotną bliskość z muzyką i drugim człowiekiem oraz czymś nienazwanym. Dla każdego z muzyków Hery to pretekst i motywacja do coraz głębszych poszukiwań, zarówno twórczych jak i indywidualnych. W ich muzyce to wszystko się ze sobą przeplata i łączy.
Nowy, autorski program
duetu Szpura/Postaremczak. Kompozycje własne, nie dające się
jednoznacznie określić, silnie nawiązujące do tradycyjnej muzyki
afrykańskiej, tworzące idealny fundament do swobodnej wymiany myśli
muzyków.
Po dzięsięciu miesiącach powraca do Dragona dwóch wybitnych, związanych z Poznaniem i klubem muzyków. Tym razem by nagrać płytę - koncert ich bowiem będzie częścią sesji nagraniowej realizowanej na zamówienie Multikulti Project. Rozpoczynali tegoroczną edycję NWA i wtedy ich koncert był prawdziwym objawieniem - zaprezentowali muzykę improwizowaną wymykającą się wszelkim stylistycznym szufladkom, uwodzącą delikatnością i pełną odniesień do bluesa, folku, swingu czy nawet tanga, a równocześnie skomplikowaną formalnie niczym współczesna europejska awangarda i drapieżną jak prawdziwy free improv. Czym jeszcze zaskoczą nas w drugiej odsłonie? Zapraszamy serdecznie!
"Affinity to trio powstałe z inicjatywy kontrabasisty, kompozytora i improwizatora Ksawerego Wójcińskiego, chociaż wszyscy muzycy są partnerami - na równych prawach. To jego postać - jako, że współtworzył wcześniej projekty z oboma (Nuntium z Klausem Kugel oraz Herę z Pawłem Postaremczakiem) - scaliła ten zespół w jedno.
To trio, które nie sięga po kompozycje czy chociażby komponowane tematy - wszystko w założeniu dzieje się tu i teraz - czy to studio czy na koncercie muzycy oddają się bowiem swobodnej improwizacji, bez stylistycznych ograniczeń i granic formalnych. Bez - chociaż nie tak do końca. Ograniczeniem jest własna kreatywność, zainteresowania, ale i bagaż muzycznych czy pozamuzycznych doświadczeń, które wszyscy trzech dźwigają na karku. Jak pisze sam Ksawery - "Jest to mój autorski pomysł na stworzenie grupy złożonej z muzyków moich marzeń, z którymi to, już od dawna planowałem współpracę. Są to artyści, których nie muszę przedstawiać, osobowości muzyczne, które swoją siłą, oryginalnością i kreatywnością na trwałe wpisują się w krajobraz bardzo szeroko pojętej sceny muzyki improwizowanej."
I taka właśnie jest muzyka tria - zróżnicowana, czerpiąca z przeróżnych stylów i gatunków - od jazzu, poprzez free, klasyczną awangardę i dodekafonikę po folk o wschodnich korzeniach - ale też niezwykle zwarta i jednorodna. U wszystkich trzej słychać bardzo wyraźnie fascynację późną muzyką Johna Coltrane'a i jego spadkobierców tworzących w duchu dojrzałego free jazzu. I chociaż jego duch unosi się nad ich muzyką, wykraczają oni poza rejony przez Coltrane'a wyznaczone, czerpiąc świadomie i kreatywnie z jego doświadczeń.
Słychać też, jak znakomicie muzycy rozumieją się pomiędzy sobą. Emanują czymś na kształt pierwotnej, skupionej energii, której nie stworzy wsłuchiwanie się w poczynania muzycznego partnera, chwytanie w lot jego zamierzeń, odpowiedź na każdą najmniejszą zmianę w jego barwie, tonie czy tempie, ale która jest już przed wszystkim skupiona w jednym czasie i na wspólnym celu. Cóż, prawdziwe Affinity dusz."
A co gdyby pozwolić muzyce po prostu zaistnieć, oddać jej przestrzeń i czekać na to co się wydarzy? To pytanie postawił Wacław Zimpel, założyciel zespołu, ale jest ono bliskie każdemu z pięciu muzyków tworzących Herę. Ich głównym celem jest wejście w muzyczny trans, który przełamie bariery między sceną, a widownią i pozwoli na spontaniczną wymianę. Dlatego Hera jest zespołem koncertowym. Chociaż ma na koncie dwie płyty, to żaden sprzęt nie jest w stanie zarejestrować tego co dzieje się między muzykami, a słuchaczami. Tego trzeba doświadczyć. Ich muzyka przechodzi wciąż nowe transformacje, wymykając się kolejnym określeniom czy klasyfikacjom. Punktem wyjścia była europejska muzyka sakralna, jednak Hera największe inspiracje czerpie dziś z tradycji ludowych, sięgając do muzyki hinduskiej czy do afrykańskich rytmów. Odnajduje tam istotę grania - pierwotną bliskość z muzyką i drugim człowiekiem oraz czymś nienazwanym. Dla każdego z muzyków Hery to pretekst i motywacja do coraz głębszych poszukiwań, zarówno twórczych jak i indywidualnych. W ich muzyce to wszystko się ze sobą przeplata i łączy.
Paweł Szpura / Paweł Postaremczak / Wojtek Traczyk, photo by Rafał Pawłowski
Nowy projekt muzyków znanych m.in. z takich zespołów jak Hera (Zimpel / Wójciński / Szpura /Postaremczak) The Light (Rasz / Traczyk / Zimpel) czy Zukunft (Rogiński / Szamburski / Górczyński / Szpura). Saksofonista Paweł Postaremczak, perkusista Paweł Szpura i kontrabasista Wojtek Traczyk kontynuują swoje muzyczne poszukiwania w oparciu o wschodnie tradycje. Ich kompozycje - mocno osadzone na groovie - rozwijają się i ewoluują tworząc coś na wzór suity, która tak naprawdę jest częścią większego cyklu, prezentowanego za każdym razem kiedy pojawiają się na scenie, niezależnie od towarzyszących im muzyków. Zapraszamy!
Projekt dwóch muzyków związanych z kwartetem Hera (Zimpel/Wójciński/Szpura/Postaremczak), poświęcony twórczości Johna Coltrane'a. Paweł Postaremczak (saksofon) i Paweł Szpura (perkusja) tworzą kolaż kompozycji amerykańskiego muzyka oraz własnych. Całość ujęta w przypominającą suitę formę pociąga słuchającego w przestrzeń dzwięków, powodując silne odczuwanie tej mocno transowej muzyki.
Dlaczego duet? Jak sami muzycy twierdzą - to optymalny skład - daje poczucie pełnego panowania nad muzyką, pozwala na swobodę wypowiedzi i nieprzerwany dialog.
Dwóch znakomitych instrumentalistów związanych z Poznaniem - Robert Kusiołek oraz Paweł Postaremczak - rozpocznie w roku 2012 festiwal Nowy Wiek Awangardy. W nietypowym zestawieniu instrumentalnym – akordeon oraz saksofon - zaprezentują muzykę pełną zmienności i odniesień - do jazzu, folku i muzyki współczesnej.
Według skrupulatnych obliczeń, w wyniku połączenia kwartetu Hera z talentem Michaela Zeranga, otrzymamy Ecstatic Music – muzykę, której energia unosi się i rozchodzi, aby z każdym kolejnym cyklem rozrastać się coraz bardziej. Proces łączenia ze sobą składników wymaga siedmiu dni, w czasie których muzycy będą starali się odnaleźć organiczny kontakt, aby wspólnie uzyskać ekstatyczną formułę.
Ecstatic Music to pierwotna idea, obecna w większości rdzennych kultur muzycznych, oparta na cyklach energetycznych natury. Muzycy będą poszukiwać współczesnego wyrazu tych cyklów, pracując na kompozycjach Zeranga.
Cały proces tych poszukiwań będzie dostępny dla publiczności podczas wieczornych koncertów w Dragonie, które zostaną zwieńczone koncertem w CK Zamek. Wszystkie występy będą nagrywane dla wytwórni MultiKulti.
Dotychczasowe instrumentarium Hery zostanie poszerzone o ksylofon, bębny ramowe, darabukę i drewniane gwizdki.
HERA powstała z inicjatywy klarnecisty i kompozytora Wacława Zimpla, znanego ze współpracy z czołowymi twórcami współczesnej muzyki improwizowanej m.in. z Kenem Vandermarkiem, Joe McPhee, Michaelem Zerangiem, Stevem Swellem, Bobbym Few, Perrym Robinsonem czy Mikołajem Trzaską. HERA to subiektywny komentarz rzeczywistości zaproponowany przez klarnecistę i kompozytora Wacława Zimpla, oraz zaproszonych do projektu muzyków: saksofonisty Pawła Postaremczaka, kontrabasisty Ksawerego Wójcińskiego i perkusisty Pawła Szpury. Wacław Zimpel, jeden z najciekawszych polskich muzyków jazzowych, konsekwentnie pozostaje wiernym muzyce improwizowanej, jego kolejne projekty spotykają się z coraz większym zainteresowaniem zarówno w Polsce jak i za granicą.
Podstawą formotwórczą utworów wykonywanych przez HERĘ jest "polifonia emocjonalna", która zakłada niezależne i równoprawne przedstawianie emocji, ujętych, w często kontrastujące ze sobą, partie instrumentalne. Zimpel w swoich kompozycjach nawiązuje do tradycji muzyki sakralnej i folkloru różnych kultur, nadając im współczesny kontekst.
która w pierwszych dniach października ukaże się nakładem wydawnictwa Multikulti Project.
Hera: Wacław Zimpel / Paweł Postaremczak / Ksawery Wójciński / Paweł Szpura
w poznańskim Dragonie przed rokiem
Relacja z koncertu Hery w krakowskiej Alchemii:
"...W pierwszych chwilach, kiedy muzycy wychodzili jeszcze na scenę, wydawało mi się, że widzę na ich twarzach napięcie. Manifestację myśli typu: "Czy powinniśmy w ogóle grać?"; "Jak to się wszystko uda?"; "Jak zostaniemy przyjęci?". Publiczność również zamilkła. W powietrzu można by było usłyszeć lot muchy, gdyby tylko taka pojawiła się na sali koncertowej. O ile mi wiadomo zespół nie dokonał żadnych zmian w kolejności czy układzie utworów. Gdyby tak jednak było, pragnąłbym im pogratulować trafności dokonanego wyboru na otwarcie. Raptownie, bez znaków to zapowiadających, ze sceny popłynęła fala dźwięków, które mogłyby zilustrować pierwsze kotłujące się myśli człowieka dowiadującego się o jakiejś osobistej tragedii. Była to jednocześnie wiązanka tak energetyczna, tak absolutnie doskonała, że dodawała sił i pozwalała na moment o wszystkim zapomnieć i poświęcić całą uwagę temu, co dzieje się na deskach sceny. Fenomenalną partią solową zaznaczył swoje niepoślednie miejsce w formacji znakomity saksofonista Paweł Postaremczak. Wirujące krzykliwe dźwięki, wibrujące długie nuty, świdrujące powietrze altissimo, awangardowa logika poszczególnych przejść i segmentów budowanego solo. Jest to dla mnie najciekawszy polski młody saksofonista, jakiego słyszałem od lat! Cały zespół dodawał w tym czasie węgla do pieca swym frenetycznym akompaniamentem. Gdyby wyciąć taką krótką, kilkuminutową scenę z tego wyczynu, mógłbym to opatrzyć komentarzem, że o to właśnie chodzi we współczesnej jazzowej muzyce improwizowanej. Coś wspaniałego!
Zaintrygowały mnie pomysły na wykorzystanie siły drzemiącej w układzie, jakim jest kwartet. Pojawiły się takie elementy jak rozbicie strukturalne sekcji rytmicznej i dwóch solistów, które to duety działały czasem zupełnie niezależnie od siebie. Innym razem miarowo przyspieszające i zwalniające pulsacje basu i perkusji, podczas wykonywania kombinowanych motywów klarnetu i saksofonu. Proporcje, w jakich utrzymany był stosunek gry zespołowej do fragmentów solowych poszczególnych muzyków wydawały się być idealnie rozłożone. Nic nie trwało zbyt długo. Trzeba było zachować czujność, gdyż dynamika utworów zmieniała się jak w kalejdoskopie, będąc przy tym tak nieprzewidywalna, jak wygrana na Lotto. Zupełnie powaliły mnie przepiękne motywy unisono skomponowane przez lidera. Miały w sobie powagę, która przerażająco pasowała do sytuacji. Były to głównie lejące się, długie, zawieszone w oczekiwaniu na przełom struktury. Tematy były genialnie przemyślane pod względem doboru odpowiednich barw czterech instrumentów, tak, by tworzyły harmonijną całość. Klimat ciężki, refleksyjny i mroczny. Bywało jednakże i tak, iż dane nam było słyszeć pomysły na sprytnie zaaranżowane motywy rodem z wesołych lat jazzu jako muzyki tanecznej, które zdawało się, że gdzieś już słyszeliśmy. Zdecydowaną większość zaprezentowanego materiału określiłbym jednak mianem bardzo oryginalnego.
Postać Wacława Zimpla przybliżyłem już wam opisując spotkanie z tentetem Resonance, w którym to klarnecista partycypował. Jego instrumentarium stanowił przede wszystkim klarnet basowy i sopranowy, obok pojawił się taragot, oraz tajemniczy instrument, jakim był słowacki flet alikwotowy, który widziałem i słyszałem po raz pierwszy w życiu. Po napięciu cięciwy, czyli spotkaniu ze znakomitościami w Resonance, następuje teraz lot strzały. Mam przeczucie, że jest to artysta, o którym jeszcze nie raz przyjdzie mi pisać w pozytywnym świetle.
Kontrabasista Ksawery Wójciński ograniczał się raczej do tradycyjnego sposobu na pozyskanie dźwięku. Jedynym odstępstwem był fragment, w którym użył szklanej butelki dla efektu przytłumienia dźwięku oraz płynnych, delikatnych, przeciągłych jęków, które znamy z niezliczonych solówek bluesowych gitarzystów. Jego podkład był stabilny i niepozbawiony świetnych pomysłów. Kiedy trzeba było potrafił również dostarczyć całej baterii dźwięków wywołujących chaotyczną atmosferę.
Kilka dni wcześniej mieliśmy u siebie tytana perkusji z Norwegii, Paal'a Nilssen-Love. Po wysłuchaniu takiego grania na bębnach, trudno jest cieszyć się czymś pospolitym. Poprzeczka ustawiona była bardzo wysoko, wobec tego, kto zagra w klubie jako kolejny perkusista. Paweł Szpura nie był wprawdzie muzykiem tak oryginalnym jak Norweg, ale i tak podołał temu zadaniu z pełnym sukcesem. Najciekawsze co pokazał, to wspomniane wcześniej motywy zmieniającej się w tempie, punktualistycznej współpracy z kontrabasistą oraz poruszanie dłonią sprężyny werbla, tworząc intrygujący efekt sonorystyczny. Cechował go również duży impet w ataku na werbel. Jego rytmiczne rozwiązania zmuszały do poddania się i popadnięcia w dziki trans.
Zespół Hera to muzyczny noworodek. Jego życie mierzy się jeszcze w miesiącach, a już rozrabia na scenie jak zbuntowany nastolatek. Niczym buntownik również, rozprawia się ze skostniałymi schematami muzyki jazzowej, nie pozostawiając po nich nawet śladu poprzez skuteczną formalną dekonstrukcję. Wspaniałe pomysły aranżacyjne, imponujący warsztat muzyczny, siła młodości i świeżość w podejściu do materii - oto cechy, które wydają mi się najbardziej charakterystyczne. Nie spotkałem się jeszcze z bardziej utalentowaną młodą kapelą jazzową w Polsce. Jest to mój absoluty faworyt, jeżeli chodzi o scenę rodzimą..."
"Jest to mój autorski pomysł na stworzenie grupy złożonej z muzyków moich marzeń, z którymi to, już od dawna planowałem współpracę. Są to artyści, których nie muszę przedstawiać, osobowości muzyczne, które swoją siłą, oryginalnością i kreatywnością na trwałe wpisują się w krajobraz bardzo szeroko pojętej sceny muzyki improwizowanej." Ksawery Wójciński
W tym trio liderem jest basista Ksawery Wójciński, znany choćby z projektów Hera Wacława Zimpla oraz Nuntium Roberta Kusiołka. To jego kompozycje - odwołujące się do jazzu, muzyki współczesnej ale i world music - stanowią podstawę i punkt wyjścia dla improwizacji zespołu. Wszyscy instrumentaliści znają się świetnie z muzycznej sceny - współtworzą rozmaite muzyczne zespoły z których jednak tylko te dwa (Hera i Nuntium) doczekały się płytowych realizacji.
Mark Tokar (kontrabas), Paweł Szpura (perkusja) i Paweł Postaremczak (saksofony) - trzech muzyków znanych ze współpracy z czołówką polskiej i światowej sceny improwizowanej. Po latach grania ze sobą w różnych konfiguracjach postanawiają zrealizować pomysł, który dojrzewał w nich od dłuższego czasu. W oparciu o ukraińskie pieśni żałobne, z której każda posiada swoje własne, niesamowicie głębokie znaczenie, odkrywają przestrzeń pozwalającą na medytacyjną podróż w głąb muzyki.
15 czerwca 2011, godz. 20.00
Paweł Postaremczak / Mark Tokar / Paweł Szpura
Dragon, Mały Dom Kultury
Paweł Postaremczak / Mark Tokar Koza Art Club, Ternopil, 10 maja 2010
Paweł Postaremczak - saksofonista znany ze współpracy z Mikołajem Trzaską, formacją Snowman i Emergency. Jest wyrazistą postacią na polskiej scenie muzyki improwizowanej, odnajdując swój osobisty głos w oparciu o szeroko rozumianą tradycję jazzową. W 2008 roku wraz z zespołem Snowman, nakładem wytworni Kartel Music, wydał swoją debiutancką płytę "Lazy". Współtwórca - wraz z Wacławem Zimplem, Ksawerym Wójcińskim oraz Pawłem Szpurą - kwartetu Hera. Współpracuje m.in. z Klausem Kugelem, Robertem Kusiołkiem, Januszem Stefańskim, Markiem Tokarem.
Paweł Postaremczak / Mark Tokar Koza Art Club, Ternopil, 10 maja 2010