Pożegnaliśmy dziś wspaniałego człowieka i oddanego
przyjaciela - Wojtka Juszczaka. Człowieka, którego miłość do muzyki
wielokrotnie była dla nas inspiracją - także w tym co robiliśmy w ramach Nowego
Wieku Awangardy.
Wojtek, gdy tylko mógł wspierał nasze działania - chociaż
niektórzy postrzegali nas jako konkurencję jego działalności w poznańskiej
Estradzie. Bez jego wsparcia, starań i zupełnie bezinteresownej (dla niektórych
nawet niezrozumiałej) pomocy, wiele naszych koncertów - jak choćby Resonance
Kena Vandermarka - nigdy nie doszło by do skutku. Dziękowaliśmy Tobie za to wtedy,
dziś chcemy to raz jeszcze powtórzyć.
Chcemy podziękować Tobie, Wojtku, bardzo - za to, że
mieliśmy szczęście Ciebie poznać i od Ciebie się uczyć. Za zaufanie Twoje i
oddanie. I wielką, wielką bezinteresowność. Przyjaźń i ciepło. Za koncerty i
muzykę. Za Twoją wielką życzliwość - także gdy robiliśmy coś bez Ciebie -
zawsze gotów byłeś nam pomóc.
Straciliśmy człowieka, który jak nikt inny w naszym
mieście - i piszemy to z pełną świadomością - łączył miłość do współczesnej sztuki z metafizyczną głębią spojrzenia.
September Trio [Harris Eisenstadt / Ellery Eskelin / Angelica Sanchez]
Niezwykłe trio po raz pierwszy w Polsce!!! Słynny saksofonista Ellery Eskelin, nowojorska nadzieja jazzowego fortepianu - Angelica Sanchez pod przewodem perkusisty Harrisa Eisenstadta. Zapraszamy serdecznie!!!
"Współczesna kultura jest stertą śmieci, stereotypów i klisz, odłamkami, które piętrzą się wśród ruin" pisał Walter Benjamin. Dlatego też od lat moje muzyczne poszukiwania kierują mnie raczej na jej obrzeża niż do centrum, gdzie nie sposób znaleźć cokolwiek interesującego. Nowojorski perkusista Harris Eisenstadt już kilka lat temu zwrócił moją uwagę.
Delikatność, intymność, namysł i skupienie stanowią największą wartość jego pracy artystycznej, zarówno jako kompozytora jak i instrumentalisty. Nate Wooley, często z nim współpracujący, w liner notes do płyty pisze (...) Harris Eisenstadt is a thinking man. He does not attempt at being a thinker. He doesn't play at being the intellectual, or hide behind the conceptual or technical to invite the listener's mind away from the music, he simply is a thinking man (...). Trudno się z nim nie zgodzić.
Pomimo młodego jeszcze wieku Eisenstadt wypracował sobie w świecie kreatywnego jazzu mocną pozycję. Nowy album przynosi mniejszy i odmieniony skład w porównaniu do ostatnich płyt, z których trzy to żelazne pozycje dla fanów jazzu, "Guewel", "Canada Day" i "Woodblock Prints". Pewnej odmianie podlega także sama struktura utworów, mniej gęsta niż na wspomnianych przeze mnie płytach daje jeszcze więcej miejsca na autorski wkład instrumentalistów.
A trzeba wiedzieć, że nowojorskie trio z Ellerym Eskelinem na saksofonie tenorowym i Angeliką Sanchez na fortepianie w siedmiu kompozycjach lidera, gra muzykę pozbawioną instrumentalnych fajerwerków, ale niepozbawioną fascynujących właściwości.
Angelika Sanchez doskonale różnicuje plany, jej gra jest dynamiczna, od delikatności (September 1 i 5) po karkołomne improwizacje (September 4 i 6). Delikatne, zwiewne frazy Eskelina, jednego z faworytów Wernera Uehlingera, właściciela wytwórnio hatOLOGY, podkreślają refleksyjną aurę całości. Zakorzenione w bluesie i tradycyjnym jazzie kompozycje Eisenstadta konsekwentnie skręcają w stronę nowego jazzu. Wyrafinowana, złożona struktura z zaskakująco przeplatającymi się rytmem i melodią, coraz to rwąca się narracja, śmiałość muzyków w szukaniu nieszablonowych rozwiązań instrumentalnych, wszystko razem przypomina technikę akwareli z jej brakiem wyraźnych konturów. W naszym rozgorączkowanym świecie ktoś taki jak Harris Eisenstadt jest na wagę złota, pozwala złapać balans pomiędzy tradycją a nieodgadnioną przyszłością. Płyta emanuje prawdziwie jesienną atmosferą, ale nie znajdziecie tutaj państwo taniego sentymentalizowania, w muzyce tej zaklęta jest zarówno "złota jesień", ale także ta deszczowo-smutna, która niejednokrotnie potrafi zaskoczyć swoją gwałtownością. Być może dlatego zespół nosi nazwę September Trio?"
Dwóch wybitnych ale jakże odmiennych improwizatorów spotka się na scenie Małego Domu Kultury. Michał Górczyński, klarnecista, kojarzony z muzyką współczesną, ale i kreatywną zabawą dźwiękiem, czasami z improwizowanymi projektami zahaczającymi o jazzową awangardę oraz wybitny gitarzysta Kazuhisa Uchichashi, japoński wirtuoz, niegdyś współtwórca Ground Zero i lider tria Altered States, kojarzony raczej z undergroundowym rockiem niż odmianami współczesnej muzyki. Takie połączenie musi zaowocować muzyką silnie naznaczoną emocjami, różnorodną i wielobarwną, wymykającą się szufladkom i utartym schematom. Pochodzący bowiem z odmiennych kultur i tradycji muzycy wniosą do muzyki także osobiste doświadczenia, własne inspiracje i fascynacje. Zapowiadane się niesamowite muzyczne spotkanie i da sety pięknej muzyki!
Michał Górczyński:clarinet, bass clarinet
Kazuhisa Uchihashi:guitars, daxofon
Mały Dom Kultury, Klub Dragon
13.06.2013, start: godz.20.00
Poznań, ul. Zamkowa 3
BILETY: 25,00 / 30,00 zł Do nabycia w sklepie Fripp oraz Klubie Dragon Zapraszamy !
Kazuhisa Uchihashi jest jednym z najważniejszych gitarzystów improwizatorów na świecie, stanowi ważny filar niezwykle płodnej i inspirującej japońskiej awangardy obok takich postaci jak Otomo Yoshihide, Keiji Haino, Hoppy Kamiyama czy Tatsuya Yoshida. Improwizacja w muzyce znajduje wg Uchihashi`ego ucieleśnienie jako najwyższa forma komunikacji, ale nie jako forma muzyczna sensu stricte. Jak sam twierdzi, jego muzyka staje się "przestarzała" już w chwilę po jej wygenerowaniu.
Urodzony w 1959 roku w Osace w Japonii. Naukę gry na gitarze rozpoczął w dwunastym roku życia. Od 1983 roku całkowicie poświęcił się muzyce improwizowanej. Eksperymentuje z wieloma różnymi urządzeniami i przystawkami dźwiękowymi by wzmocnić ekspresję brzmienia gitary. Komponuje muzykę do filmów, spektakli teatralnych, słuchowisk radiowych i reklamówek telewizyjnych. Popularność w Japonii i na świecie zdobył po koncertach z tuzami muzyki improwizowanej jak Hans Reichel, Tom Cora, Butch Morris, Ned Rothenberg, Barre Phillips, Kan Tae Hwan, Peter Brotzmann, Derek Bailey, Sam Bennett, Steve Beresford, Zeena Parkins, Elliott Sharp i wieloma innymi. Ma na koncie także współpracę z Fredem Frithem, Johnem Zornem, Otomo Yoshihide, Eugenem Chadbournem, Shelley Hirsch.W latach 94-97 współtworzył legendarną formację Ground Zero. W ostatnich latach często występował i nagrywał w towarzystwie muzyków kultowego japońskiego duetu Ruins.
Od 1990 roku jest liderem niezwykłego, rockowo-impowizacyjnego tria Altered States. Trio, odczuwając ograniczenia klubowej japońskiej sceny jazzowej, stopniowo rozszerzyło swą działalność na scenę rockową, łącząc wiele typów muzyki, m.in. blues, funk, country czy noise i skutecznie udowadniając, że podziały i bariery w muzyce nie istnieją. Równolegle Uchihashi współpracuje z japońskim teatrem multimedialnym Ishinha oraz kontynuuje twórczość solową. W latach 1995–2005 był organizatorem "New Music Action Workshop" - comiesięcznych warsztatów dla młodych twórców w Kobe i Londynie, a od 1996 roku współtworzył najważniejszy japoński festiwal muzyki improwizowanej "Beyond Innocence". Był także animatorem klubu "The Bridge" w Osace. Od 10 lat prowadzi własną wytwórnię płytową Innocent Records realizując konsekwentnie ambitne, niskonakładowe serie wydawnicze. Innocent Records stała się pretekstem i platformą niezliczonych kolaboracji muzyków różnej proweniencji.
Uchihashi jest świetnie znany polskiej publiczności. Po raz pierwszy gościł w Polsce z grupą Altered States podczas festiwalu Warsaw Summer Jazz Days 2001, następnie powracał dwukrotnie na solowe, żywiołowo przyjęte koncerty. Uzbrojony jedynie w gitarę, zestaw efektów oraz osobliwy instrument o nazwie daxofon (wynalazek Hansa Reichela) wywoływał owacje, pomimo dość radykalnych dźwięków jakimi raczył publiczność. W roku 2004 Uchihashi odbył trasę po Polsce w towarzystwie Tatsuya Yoshidy (perkusisty grupy Ruins), uwieńczoną wydaniem koncertowej płyty Uchihashi/Yoshida Hercules Icy Club (Tone Industria 2005). Kolejny rok to kolejna wizyta, tym razem w towarzystwie kilkudziesięcioosobowej Shibusashirazu Orchestra na festiwalu Era Nowe Horyzonty w Cieszynie. Rok 2006 to polska trasa, sesja nagraniowa i płyta w towarzystwie Franza Hautzingera (AT) i Jacka Kochana jako trio KUH. W roku 2007 Uchihashi ponownie gościł w Polsce z serią solowych koncertów, występując również w towarzystwie Piotra Zabrodzkiego i Jacka Kochana.
Kazuhisa Uchihashi: November 27th, 2011 Bar Isshee, Tokyo
Volume to dawka mocnego elektronicznego, strukturalnego free jazzu. Grupa zadebiutowało na festiwalu „Encounter“ w Kopenhadze, wiosną 2004 roku. Powstała z inicjatywy polskiego saksofonisty i klarnecisty basowego Mikołaja Trzaski. Debiutancki album “Eather”, wydany nakładem duńskiego wydawnictwa “Ninth World Music” okazał się sukcesem artystycznym roku 2007, otrzymując znakomite recenzje w kraju i zagranicą. Z czasem do tria dołączył Johannes Bauer - niemiecki puzonista. Ostatni album zespołu nagrany w kwartecie, pod tytułem "Tungt Vand", wydany w tym samym wydawnictwie, a zarejestrowany w Bydgoskim Klubie Mózg, jest obecnie promowany podczas koncertów. Sekcję kwartetu stanowi dwóch, znakomitych duńskich muzyków, zaliczających się do ścisłej czołówki muzyki improjazz w Europie: Peter Friis Nielsen – bas oraz Peter Ole Jorgensen – perkusja. W ciągu kilku lat swojej aktywnej działalności kwartet zagrał wiele tras koncertowych, współpracował z wieloma znanymi muzykami światowej sceny jazzowej: saksofonistą Peterem Brotzmannem, brytyjskim pianistą Pathem Thomasem, austriackim trębaczem Franzem Hautzingerem.
Podczas koncertów zespół zaprezentuje program, w którym podstawę do improwizacji tworzą kompozycje wszystkich muzyków. Trio Trzaska/Friis/Jorgensen jest bardzo interesującym zjawiskiem muzycznym, prezentującym europejskiej publiczności zderzenie kilku kultur we współczesnej muzyce improwizowanej.
Zespół
Wovoka to muzyczny hołd złożony zapomnianym kulturą transowym. Założony
w 2012 roku nazwę zaczerpnął od wielkiego Indianina, mistyka i twórcy
"Ghost Dance". Źródłem twórczości zespołu jest znalezienie łącznika
pomiędzy typowym składem rock n rollowym a praźródłem tej muzyki.
Stylistycznie miesza się tu blues z muzyka indian, muzyka psychodeliczna
z muzyką ludojadów z Paupi Nowej Gwineii bo wierząc w jeden korzeń
łączący całą zaangażowaną muzykę, zespół zwraca się do kultur
pierwotnych z pytaniem o muzykę współczesną. Aktualnie zespół nagrał
płytę z utworami gospel w swojej aranżacji , która ukaże się w czerwcu
2013 pod tytułem "Trees Against The Sky".
27.05.2013, start: godz.20.0 Dragon, Poznań, ul. Zamkowa 3
BILETY: 20/25 zł
Do nabycia w sklepie Fripp, Empik, Klubie Dragon oraz poprzez serwis eBilety.pl.
Słów kilka na temat zespołu:
„Raphael Rogiński powinien mieć policyjny dozór. Minister Kultury
powinien nałożyć go na tego gitarzystę, by ten jak najszybciej wszedł do
studia i rejestrował, w jak najlepszych warunkach, swoje kolejne
muzyczne projekty. Wydawało mi się, że przywykłem do tego, że Rogiński
jest dobry. Myślałem, że tego wieczoru, na Chłodnej25, wiele mnie nie
zaskoczy. Jednak, jak za każdym razem, Raphael po kilku dźwiękach,
brutalnie przypomniał wszystkim zgromadzonym (jak zawsze, w
nadkomplecie), że jest bardzo, bardzo, bardzo dobry! Drugą część
koncertu (…) wypełniły pieśni, głównie z repertuaru Blind Williego
Johnsona - tego samego pieśniarza i kaznodziei, którego muzyka była
pretekstem do słynnego koncertu "Bluesowa Orgia Nadziei", który odbył
się w tym samym miejscu, na początku roku. (…) Muzyka Blind Williego
znów zyskała nowe oblicze. Tak jak podczas "Orgii..." było - jak sama
nazwa wskazuje - żywiołowo, tanecznie, energicznie - wczoraj, panował
bardziej refleksyjny, skupiony, religijny wręcz nastrój. Zabrzmiały
pieśni "Nobody’s fault but mine", "Death don't have no mercy", "Keep
your lamps trimmed and burning" i "I know his blood can make me whole". Źródło: Jazzarium.pl, Kajetan Prochyra
"W kwartecie z Mewą Chabierą (śpiew), Olą Rzepką (organy) i Pawłem
Szpurą (perkusja) Rogiński gra kompozycje oparte o/odwołujące się do
tradycyjnego bluesa i indiańskich pieśni. Eksponują one transowy
charakter, określony przez gęsty, barwny i melodyjny rytm,
psychodeliczne frazy klawiszy i precyzyjną, ale natchnioną grę gitary. W
rękach trójki instrumentalistów te utwory nieustannie wibrują i
wciągają hipnotyzującą siłą, a śpiew Mewy Chabiery nadaje im gorzkiego,
melancholijno-bojowego wymiaru. Mewa śpiewa najlepiej, gdy śpiewa głośno
i mocno, jej niski, silny głos robi potężne wrażenie, to wyjątkowa w
Polsce ekspresja".
"Po genialnym grudniowym koncercie w
warszawskim Pardon, To Tu, Wovoka to najbardziej przez nas oczekiwany
krajowy debiut nowego roku."
FRED LONBERG-HOLM / ADAM GOŁĘBIEWSKI DUO
Współpracowali i grali ze sobą już kilka razy, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło sie im spotkać w duecie. W tej konfiguracji będzie to premiera i skład nie bardzo często spotykany - wiolonczela + perkusja. I chociaż dzieli ich wiele - tak pod względem płytowego dorobku, jak i muzycznego doświadczenia, to z pełnym przekonaniem anonsujemy to jako niezwykłe wydarzenie. Lonberg-Holm jest uczniem Mortona Feldmana i Anthony'ego Braxtona, i łatwiej doprawdy wymienić tych improwizatorów z którymi nie koncertował i nagrywał, niż tych, z którymi już spotykał się na scenie. Członek Peter Brötzmann Chicago Tentet i kwintetu Kena Vandermarka, lider własnych zespołów, w tym rewelacyjnych i stricte jazzowych Valentine's Trio oraz Seval. Nie pierwszy raz także zagości tu Adam Gołębiewski, perkusista i improwizator oraz performer, od kilku dobrych lat związany z poznańską, otwartą na nową muzykę, sceną. Nie mają przygotowanych komponowanych tematów czy też wybranych standardów, muzyka będzie pewną syntezą - wrażliwości i dorobku, doświadczeń, ale i indywidualnie wypracowanego brzmienia, sięgającego korzeni jazzu, free improvu i muzyki konkretnej z elementami współczesnej elektroniki.
Ken Vandermark nie odchodzi od muzycznych korzeni i fascynacji, ale
coraz częściej w swej solowej rezygnuje z kompozycji na rzecz swobodnej
improwizacji, nie stara się jednak imitować brzmienia swoich mistrzów -
Evana Parkera czy Petera Brotzmanna. Konsekwentnie poszukuje własnego
brzmienia, nawet gdy tym wielkim mistrzom dedykuje improwizacje.
Vandermark unika tematów i melodyki, ale muzyka ta nie ma także
charakteru eksperymentalnego. Jest raczej swobodny potok dźwięku
wydobywanego z instrumentarium (klarnetu oraz tenorowego saksofonu) w
bardzo klasyczny sposób (sonorystyki za wiele tu niema). Nie oznacza to
jednak, że trudno jest przy zachować skupienie i śledzić tok narracji
chicagowskiego instrumentalisty - bowiem dbałość o strukturę kompozycji
(możemy powiedzieć w duchu ICP, że jest ona tu wynikiem improwizacji) i
formę poszczególnych utworów zawsze była obecna, i jest po dziś dzień, w
jego kreacji. Solowa muzyka Vandermarka ukazuje punkt, w którym muzyk
obecnie się znajduje. A że potrafi operować muzyczną formą i pamiętać o
strukturze swojej muzyki, zapowiada się arcyciekawy koncert. Polecamy
gorąco!!!